sobota, 20 września 2014

Rozdział 5

    Słodki i błogi sen, który i tak za chwilę się skończy. Obudziłam się około godziny 5:00. Super. Czego więcej chcieć. Wykorzystałam ten czas na ubranie się i przygotowanie się do szkoły. Kiedy dobiegała 7:00 mój telefon za wibrował krótko, co oznaczało sms.

Od: Tommo
Wstajemy. Jestem za 5 minut. <3

No chyba żeś oszalał! 5 MINUT! Szybko zbiegłam do kuchni.
-Hej aniołku. -Powiedział Liam i od razu mnie przytulił.
-Hej! Za 5 minut muzę wyjść! -Szybko przełknęłam kanapkę, a Payno patrzył na mnie podejrzliwym wzrokiem.
-Idziesz do szkoły z tym chłopakiem?
-Tak z Lou. O nic nie pytaj to na razie skomplikowane. -Stwierdziłam.
Zerkając przez kuchenne okno ujrzałam czekającego na mnie Tomlinson'a
-Ok. Ja muszę lecieć do zobaczenia po południu. -Ubrałam szybko buty, dałam kuzynowi buziaka w policzek i wybiegłam z domu.
Louis od razu mnie mocno objął i pocałował.
-Witaj moja dziewczyno. -Wyszeptał.
-Witaj mój chłopaku. -Odpowiedziałam również szeptem i ruszyliśmy razem do szkoły. Całą drogę szliśmy za ręce. To było cudowne uczucie. Louis to serio super facet, pomyślałam.

Za 15 minut ósma byliśmy w szkole. Mina klasowych Top-Modelek, kiedy na szkolny korytarz weszłam wtulona w ramię mojego chłopaka Loui'ego Tomlinsona. Bezcenna! Całe przerwy spędziliśmy razem rozmawiając o wszystkim. Chcieliśmy się lepiej poznać.
Ostania lekcja to historia. Yeah!
-Pan Malik jest niesamowity. -Powiedziałam do Lou kiedy zbliżaliśmy się do klasy.
-Mam być zazdrosny? -Spytał z poważną miną, na co się głośno zaśmiałam.
Lekcja przebiegła w miłej atmosferze, zresztą jak zawsze.

    Skończyliśmy lekcje gdzieś po 15:20.
-To co idziemy gdzie się się przejść. -Spytał Louis.
-Jestem umówiona z moim kuzynem. -Odparłam.
-Świetnie chętnie go poznam! -Oznajmił mi chłopak z wielkim uśmiechem na twarzy. Ja tylko przytaknęłam i poszliśmy na spotkanie z Payno. Byliśmy na miejscu po niespełna 10 minutach. Black Cafe. Jedna z przytulniejszych kawiarni Londynu. Razem z Lou zajęliśmy stolik, a po chwili dołączył do nas Liam. Od razu przedstawiam sobie chłopaków. Chyba się polubili, pomyślałam.
Atmosfera była na prawdę miła, a Tommo był cudowny. Cały czas siedziałam wtulona w jego lewy bok, na widoku miałam drzwi frontowe i wielkie okna. Musiało się to stać! Musieli zacząć gadać o piłce! No nic w końcu to faceci.
Siedziałam tak i kompletnie ich nie słuchałam. Tak siedząc i patrząc przez wielkie okno ujrzałam Sophie. Zaczęłam do niej machać jak narwana. Dziewczyna szybko mnie zobaczył i weszła do kawiarni. Wyskoczyłam z uścisku Lou i przywitałam się z przyjaciółką.
-Soph to jest mój chłopak Lou. -Przedstawiłam ich sobie i uśmiechnęłam się porozumiewawczo do Soph.
-A to jest mój kochany kuzyn Liam. -Soph wbiła oczy w, no cóż przystojnego chłopaka. Liam wydawał się być oczarowany moją przyjaciółką i z wzajemnością.
To popołudnie to bajka!
-Hej Sophie masz z kim iść na ślub? -Zapytał nagle Liam.
-Nie. -Uśmiechnęła się do niego. Nie wieże zeswatałam przyjaciółkę z moim kuzynem! Właściwie to dobrze. Pasują do siebie.
-A ty nie masz mi czegoś do powiedzenia? -Wyszeptał mi do ucha Louis.
-No właśnie. A więc Tommo czy pójdziesz ze mną na ślub mojego taty? -Spytałam odwracając się do niego, a nasze twarze były naprzeciwko siebie.
-Tak. -Wyszeptał krótko i mnie pocałował. Szczerze miałam gdzieś, że się wszyscy gapią na czele z Soph i Payno. Cieszyłam się cudowną chwilą, którą dzieliłam z moim chłopakiem.

   Kiedy wracaliśmy do domu Liam poszedł odprowadzić Soph. Całą drogę mieliśmy tylko i wyłączeni dla siebie. Uzgodniliśmy sprawy związane ze ślubem kiedy ma przyjść i wszystko inne.
To fajne uczucie mieć kogoś komu możesz ufać, a jak go możesz pocałować od tak przy wszystkich, bo ona jest twój a ty jego to już jest niesamowite.

-Jestem! -Oznajmiłam wchodząc do salonu, w którym odpoczywał tata.
-Ooo już? Kim jest ten facet który Cię odprowadził i gdzie Liam? -Zapytał wyciągając się na całej kanapie, ja zajęłam miejsce na fotelu tak, że się widzieliśmy.
-Liam poszedł odprowadzić Soph, a to był Louis ten, o którym Ci mówiłam...no ten...yyy...jesteśmy razem i będzie mi doważy szyć na twoim weselu. -Odpowiedziałam, czekając na reakcje taty.
-Aha okey. -Powiedział z uśmiechem.
-Tylko tyle zez twojej strony?
-Tak....
-Liczyłam na coś więcej... Wisz twoja córka ma pierwszego chłopaka. Nie chcesz go poznać? -Zapytałam strasznie zdziwiona.  
-Poznam go na weselu. -Stwierdził i zostawił mnie samą w pokoju. Samą i lekko zdezorientowaną.

     Liam wrócił od Soph gdzieś po 21:00. Kiedy wrócił przywitał się ze mną i poszedł do taty i Isabel omawiać wesele. Miał być taty świadkiem. Ja druhną czy coś ale mało mnie to interesowało, więc cóż.
Postanowiłam zadzwonić do Lou na skaype. Podłączyłam laptopa do prądu i zadzwoniłam do niego. Kiedy czekałam aż odbierze bawiłam się ołówkiem i zerkałam w okno na które miałam dobry widok. W międzyczasie jeszcze wyłożyłam nogi na biurko i zajęłam bardzo wygodną pozycję.
-No siema księżniczko! -Usłyszałam głośny okrzyk z ekranu i uśmiechniętą mordkę Tommo.
-Hejooo. -powiedziałam również uśmiechnięta.
-Co tam maleńka?
-Nic mi się nie chce...Ej masz to zadanie z chemii???
-Yyyy no coś tam mam...z neta....Elizabeth?....ELIZABETH! -Krzyknął i spytał, kiedy ja byłam kompletnie zapatrzona w okno. Tam znowu ktoś stoi i to na pewno nie Lou! Byłam przerażona. Kiedy zorientował się, że na niego patrzę odwrócił się i poszedł sobie jak gdyby nigdy nic. JA w ciąż byłam wpatrzona w to okno. Wpatrzona i przerażona.
-Elizbaeth co się do jasnej cholery dzieje? -Usłyszałam stanowczy ale spokojny głos chłopaka przez monitor.
-Poczekaj chwilę... -Rzuciłam i wyszłam z pokoju.
Poszłam do kuchni po szklankę wody. Czułam się jakbym miała zaraz zemdleć. Na dole dowiedziałam się, że tata, Isabel i Liam idą do teatru. Odmówiłam, a oni mnie nie nakłaniali żebym szła i tak by gadali o ślubie.
Wchodząc do pokoju zobaczyłam ciemny ekran monitora. Na moim telefonie świeciła się niebieska lampka oznaczająca sms.

Od: Tommo |
Jestem za chwilę u ciebie!

  Kiedy wszyscy wyszli w domu zrobiło się strasznie pusto, cicho i smutno. Jak po śmierci mamy. Siedziałam spokojnie w salonie i czekałam na Tommo. Nagle rozległo się pukanie do drzwi które zmieniło się w walenie. Niepewnie zaczęłam się zbliżać do drzwi. Podchodząc do nich wzięłam w rękę parasol dla obrony. Okropne walenie w drzwi nie ustawało. Policzyłam w duchu do trzech i gwałtownie otworzyłam drzwi. Już byłam gotowa uderzyć z parasola kiedy moim oczom ukazał się Louis. Szybko wyrzuciłam parasol w głąb holu i rzuciłam się chłopakowi na szyję. Lou przytulił mnie mocno i weszliśmy szybko do środka.
  Kidy zakluczyłam dom poszliśmy na górę do mojego pokoju.
-Dlaczego przyjechałeś? Nie prosiłam Cię o to... -Odrzekłam wpatrzona w okno, a zarazem odwrócona tyłem do niego.
-Dlatego, że się martwię....Dlatego, że Cię kocham... -Wyszeptał. Podszedł do mnie i odwrócił mnie od nieszczęsnego okna. W tym momencie łzy spłynęły po moich policzkach. Wiedziałam, że nie miałam ich przed kim ukryć....że nie musiałam ich ukryć.
Kiedy je ujrzał przytulił mnie z całej siły, a ja się w tuliłam w niego jak w poduszkę.
-Wszystko będzie dobrze... -Powiedział zaciskając zęby. Kiedy na niego spojrzałam widziałam, że miał łzy w oczach. Stanęłam lekko na palcach i ucałowałam go w policzek, najczulej jak tylko umiałam. Na jego twarzy pojawił się ciepłu uśmiech. On również mnie ucałował jednakże w usta. Czy on na serio czyta mi w myślach?
  Przez kolejne dwie godziny leżeliśmy na moim łóżku wtuleni do siebie. Rozmawialiśmy o wszystkim, a Tommo mnie pocieszał po całym tym zajściu. Czułam się tak dobrze i bezpiecznie.
-Jesteśmy. -Rozległ się głos taty po całym domu.
-Wrócili... -Powiedziałam do Lou ze zmieszaną miną. Nie wiem czemu ale trochę bałam się reakcji taty. Louis popatrzył na mnie łagodnie swoimi boskimi oczami co mnie od razu uspokoiło.
   Po chwili usłyszeliśmy kroki po schodach, które przeniosły się na korytarz i trzy postacie pojawiły się w drzwiach do mojego pokoju. Po sylwetce postaci zorientowałam się, że Liam zaświecił światło.
-Dobry wieczór. -Powiedział Louis z uśmiechem na twarzy.
-Dobry wieczór panie Tomlinson jak mniemam. -Odpowiedział tata spoglądając poważnie na Tommo. Chwila....! Wspomniałam mu o jego nazwisko raz lub dwa, a on je zapamiętał tak od razu i bez problemu.
Cała nasza piątka zeszła na dół. Tata z Lou cały czas bacznie się obserwowali. Czułam się lekko zmieszana.
- To ja już pójdę. Do widzenia. -Powiedział Tommo z kamienną miną.
- Do zobaczenia. -Odpowiedział tata z poważna miną i podali sobie ręce. Isabel i Liam gdzieś zniknęli nawet nie wiem gdzie i kiedy. Ta cała scena była bardzo dziwna. Czułam się strasznie zmieszana i lekko zagubiona. Oboje zachowywali się bardzo dziwnie.
-Pa księżniczko. -Wyszeptał Louis i przytulił mnie mocno do siebie. Przytulił mnie tak, że mogłam poczuć bicie jego serca. Było szybkie i nie równe. Również odwzajemniła jego uścisk. Wtulona w niego powiedziałam po cichutko tak żeby tylko on słyszał: KOCHAM CIĘ. Nie wiem czemu na te słowa wypuścił mnie z uścisku i wyszedł.
     Poszłam od razu na górę. Tata mnie nawet nie zatrzymywał i o nic nie pytał. Nie pytał czy coś się stało, a ja nie miałam zamiaru mówić.
Po prysznicu kiedy już się ułożyłam w łóżku stwierdziłam, że wydaje się takie puste bez Lou. Postanowiłam do niego zadzwonić ale nie odbierał. Napisałam też do niego sms o treści DOBRANOC <3  lecz odpowiedzi nie uzyskałam. Trochę się jeszcze powierciłam i znalazłam wygodną pozycję do spania. Nagle w moim pokoju rozległy się dość głośne wibracje. Szybko się zerwałam z myślą, że to Louis odpisał, jednakże moim oczom ukazała się nazwa: Numer Zastrzeżony. Trochę zdziwiona i rozdrażniona odblokowałam telefon i wyświetliłam wiadomość. Kiedy ją odczytałam myślałam, że zemdleję.

Od: Zastrzeżony  
Śpij dobrze. Dzisiaj jeszcze będziesz.....Nie martw się gra dopiero się rozpoczyna :)